Hawkeye

 



Po obejrzeniu nowego sezonu "The Boys" każdy serial o supkach wydaję mi się nijaki. Można powiedzieć, że "Hawkeye" to typowy Marvel. Wszystko na jedno kopyto. Choć sam pomysł by z młodej i uroczej Kate Bishop zrobić bohaterkę był udany, ale niestety twórcy nie wykorzystali szansy. Jeremy Renner jako Hawkeye jest po prostu sobą czyli nudnym i wiecznie smutnym bohaterem. Ciągle łkającym za Czarną Wdową. W sumie to go rozumiem, bo za Scarlett Johansson trudno nie tęsknić. 



Nasz Hawkeye zakończył swoją Marvelowską karierę ale za sprawą wspomnianej powyżej dziewczyny wraca do gry i pomaga jej w walce z antagonistami. Wśród nich znajdziemy Piotra Adamczyka. Wiele było pochwał względem niego ale jak dla mnie po prostu zagrał idiotę i tyle. Widziałem nawet jego lepsze rolę. A jest w czym wybierać, bo jego filmografia jest zbyt bogata. Ciekawostką tego serialu jest to, że pojawia się nowa Czarna Wdowa czyli Jelena grana przez Florence Pugh. Na pewno ta postać jest na duży plus ale pojawia się tak znienacka. Chciałbym pochwalić scenę ze świąteczną choinką zestrzeloną przez główną bohaterkę. To naprawdę było szalone, no ale to Marvel tu nie ma rzeczy niemożliwych. 




W mediach pojawiają się różne rankingi seriali Marvelowskich jak dla mnie to żaden z nich nie zasługuję na większe pochwały. Ten "Loki" może nie jest tak zły ale to nadal przeciętność w porównaniu do "The Boys". Plusem "Hawkeye" jest to, że się nie dłuży i stosunkowo szybko mi zleciało obejrzenie go. Nie była to męka. Do dziś męcze "Moonknight" i nie mogę skończyć. Wolałbym bym Marvel dał sobie spokój z tymi serialami, bo naprawdę brak im jaj by zrobić coś co mi zapadnie w pamięć. 


Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty