Stewardesa (The Flight Attendant) sezon 2
Pamiętam jak przyjemnie zaskoczył mnie serial "Stewardesa". Było w nim wszystko to czego oczekuję od seriali i filmów czyli ciekawe i wyraziste postacie, wciągająca intryga, szereg niekonwencjonalnych pomysłów i do tego świetny humor. Wszystkie te elementy były siłą pierwszego sezonu. Drugi zaś jest nieco smutniejszy i bardziej gorzki, bo poznajemy dogłębniej przeszłość naszej bohaterki, która wydawać by się mogło wyszła już na prostą, chodzi na terapię do klubu AA. Nie piję już od roku. Tylko czy na pewno nasza bohaterka nie oszukuję siebie i swoich bliskich?

Przyznam, ze początkowe odcinki trochę mnie znudziły i lekko zniechęciły, bo mam wrażenie, że etykietka świeżości, czegoś nowego już się skończyła i teraz niezwykle trudno będzie widza przytrzymać przed ekranem. Oczywiście Kaley Cuoco robi wszystko co może i jest w tym świetna ale mam wrażenie, że to wszystko jest na jedno kopyto. Brak tu kreatywności i elementu zaskoczenia. Dziś obejrzałem kolejny odcinek i uważam, ze jest nadzieja na coś lepszego.
Pojawiła się Sharon Stone jako matka naszej bohaterki i ich trudna relacja niesamowicie mnie interesuję. Mam nadzieję, ze w kolejnych odcinkach wrócimy do niej, bo tam można świetne rzeczy wycisnąć. Niech najlepszą zachętą będą słowa Sharon Stone wobec swojej córki" kocham Cię, ale nie lubię". To proste słowa ale jakże głębokie filozoficznie. Nadal mocnym punktem jest koleżanka naszej bohaterki, bo jest zabawna i taka uroczo niezdarna. Nie wiem ile jeszcze odcinków przed nami ale wolałbym by więcej sezonów nie było. Nie będę Wam streszczał fabuły tego sezonu, bo pewnie Ci co czytają ten wpis nie widzieli pierwszego a jak ktoś obejrzał to na pewno zapozna się też z drugim. Nie jest to zły sezon ale mam wrażenie, że ta franczyza już się wyczerpała i warto ją zamknąć. Moja ocena dotyczy drugiego sezonu bo pierwszym byłem zachwycony.
Ocena: 6/10




Komentarze
Prześlij komentarz