Podpalaczka
Pewnie nie macie pojęcia o filmie, o którym dziś opowiem. Sam o jego istnieniu dowiedziałem się dziś idąc do kina. Jedyne co wiedziałem to, że w obsadzie jest Zac Efron. Byłem przekonany, że skoro on tam gra to na sto procent będzie ujęcie na jego goły tors. Nie pomyliłem się, bo już w pierwszej scenie mamy do czynienia z tym widokiem. Po seansie dowiedziałem się, że film jest adaptacją powieści Stephena Kinga. Może kiedyś taka informacja zrobiłaby na mnie wrażenie a tak to przeszedłem obojętnie wobec niej, jakoś te klimaty nie porywają mnie. Co do dzisiejszego seansu to mam mieszane uczucia.
Fabuła niby o czymś jest ale jest pełna dziur i próżno szukać w niej logiki. Twórcy pozostawiają nas z wieloma znakami zapytania ale odpowiedz brak. Historia kręci się wokół rodziny, która jest obdarzona szczególnymi mocami nadprzyrodzonymi. Kością niezgody jest tu małoletnia Charlie, która zieje ogniem jak smok i stanowi zagrożenie dla świata. Cała rodzina ucieka przed korporacją, która zajmuję się takimi tematami. Jeżeli oni mają być czarnymi charakterami to słabo to wyszło a Zac Efron i jego ekranowa partnerka mimo zabicia kilku ludzi wychodzą na świętoszków, choć w sumie tu wszystko jest rzucone bez żadnego wytłumaczenia i my tylko może się domyślać co nasi bohaterowie przeżywali w przeszłości.
Generalnie to żadna postać nie wydała mi się interesująca. Początkowe 20 minut jeszcze trzymało moją uwagę ale potem zaczynałem już odpływać, bo dłużyzn było sporo. Nie wiem kto sklejał ten film ale mam wrażenie, że wiele scen jest tu zbędnych a najprawdopodobniej te które były ważne zostały wycięte. Brakuję temu filmowi serca i pasji. Jest to taka historyjka do obejrzenia i zapomnienia. Jeżeli kochacie Zaca Efrona to pewnie będziecie zachwyceni swoim idolem ale jak dla mnie aktorsko nic nie pokazał.
Ocena: 5/10





Komentarze
Prześlij komentarz