Boscy
W sumie to dawno nie widziałem na dużym ekranie Penelopy Cruz i wielka szkoda, bo to zrobiła w filmie, którym będę się zachwycał przechodzi wszelkie oczekiwania. Nie od dziś wiadomo, że jest piekielnie seksowna i zdolna. Tylko czy przyćmienie Antonio Banderasa jest możliwe? Okazało się, że tak, bo jak dla mnie ten film to Penelopa Cruz. Gra tutaj reżyserkę, która światopoglądowo jest po lewej stronie barykady, zresztą jej orientacja seksualna również jest niejasna, bo z licznych sytuacji w filmie można wywnioskować, że jest biseksualna.
Fabuła skupia się na próbie filmu, którego producentem jest będący w sędziwym wieku milioner. Zapragnął sobie film z najlepszymi aktorami i reżyserem. Akcja skupia się na trójce postaci i relacjach między nimi. Mamy do czynienia z próbą do filmu i bardzo niekonwencjonalnymi metodami reżyserki. Film toczy się wokół tego wątku. Aktorzy oczywiście licytują się, który jest lepszy w zawodzie, który uprawiają. Z jednej strony pracujący w niszy starszy aktor, którego cechuję znacznie większy profesjonalizm zaś ten drugi jest gwiazdą komercyjnej papki. Wydaję się mieć wrodzony talent i na tym bazuję. Między postaciami nie ma przyjaźni a wręcz wrogość. Zresztą zakończenie dowodzi temu najdobitniej.
Aktorsko jest tu wszystko rewelacyjnie i na najwyższym poziomie ale fabularnie to mam jedno zastrzeżenie. Będzie lekki spojler. Uważam, ze gdyby twórcy zakończyli film w momencie, gdy Penelopa Cruz robi bardzo znaczącą i wiele sugerującą minę, to piałbym tu z zachwytu jeszcze bardziej, a tak niestety zostało dogranych jeszcze kilka niepotrzebnych scen. Chyba nie jest to jednak film dla popcornowego widza, bo nie ma tu zawrotnej akcji, raczej jego siłą są dialogi i interakcję między postaciami. Ja osobiście polecam a co Wy myślicie?
Ocena: 8/10





Komentarze
Prześlij komentarz