Allen kontra Farrow

 


Niedawno skończyłem biografię Woody Allena "A propos niczego". Już sam tytuł jest mocno chwytliwy i prowokujący w kontekście wiadomych oskarżeń. Wersja zdarzeń w kontekście rzekomo molestowanej córki adopcyjnej Mii Farrow o imieniu Dylan miała ręce i nogi ponieważ Farrow raczej nie jest kryształową postacią a argumenty Allena i dowody działały na jego korzyść. 



Dla tych, którzy nie mają pojęcia o czym piszę. Woody Allen związał się z Mią Farrow w momencie gdy ona już miała siedmioro dzieci. Dużo z tego grona było adoptowanych, w tym trójka najistotniejszych w tej historii czyli Dylan, Moses i Soon -Yi. Reżyser początkowo nie chciał mieć do czynienia z tą gromadką dzieci. Z czasem jednak znalazł wspólny język z Mosesem i Dylan. Wszystko się skomplikowało w momencie, gdy Mia Farrow zaszła w ciąże rzekomo z Woody Allenem, bo wg reżysera uważała, ze ojcem może być Frank Sinatra. Z opowieści Allena wynika, ze kobieta tak bardzo skupiła się na najnowszym synu Satchelu, że reszta dzieci była traktowana drugo albo i trzeciorzędnie. Podobno spała z nim w jednym łożku będąc nago i dziecko nie miało wtedy 3 lata tylko znacznie więcej. Reżyser uważał, że Mia Farrow wpłynęła na zeznania Dylan i wmówiła jej to, że Allen ją molestował. 



W serialu HBO MAX "Allen kontra Farrow" widzimy nagranie małoletniej dziewczynki, która przyznawała, że była nieodpowiednie tulona przez reżysera. Mnie osobiście te nagranie nie przekonało, wręcz dodało wątpliwości. Generalnie stanowisko jest takie, że całym złem jest Mia Farrow i to ona w zemście poinstruowała Dylan by oskarżyła reżysera o molestowanie. Natomiast odmienną wersję przedstawia Mia Farrow i jej już dorosła córka Dylan. Za punkt kulminacyjny całej historii uważane jest spotkanie rodzinne na wsi, gdzie Allen razem z Dylan zniknęli na około 20 min. i rzekomo nikt nie mógł ich znaleźć. Wtedy miało dojść do molestowania. Podobno Allen miał opartą głowę na jej kolanach. Reżyser nie wypiera się, że miał głowę na jej kolanach ale wg niego nie było w tym żadnego podtekstu seksualnego. Allen jako linię obrony w sądzie przyjął stworzony przez najlepszych specjalistów kilku miesięczny raport z Yale, z którego wynikało, ze dziewczynka ma tendencję do fantazjowania i mogła to sobie wymyślić. W filmie "Allen kontra Farrow" podważany jest on przez rzekomych ekspertów. Tylko, że to raczej eksperci opowiadający się po stronie rodziny Farrow, bo cały ten film to jeden wielki lincz na Allenie. To na pewno bardzo delikatna sprawa i pewnie nigdy nie poznamy prawdy. Ewentualnie może po śmierci większości bohaterów. 



Farrow miała pretensję również o związek Allena z jej adopcyjną córką z Korei Soon Yi. Allen upiera się, że zaczął z nią romansować, gdy miała 21 lat. Film "Allen kontra Farrow" podważa te wersję opierając się na zeznaniach pracowników apartamentu, gdzie para się spotykała. Z opowieści Allena wynika, że Soon Yi jako jedyna walczyła z toksyczną matką i często dochodziło między nimi do spięć. W biografii Allena możemy wyczytać " Mia psychicznie i fizycznie zmuszała wszystkie dzieci do uległego posłuszeństwa". Szczerze mówiąc już sam fakt tego, że na potęgę w jej rodzinie pojawiały się dzieci z adopcji nie najlepiej świadczyło o kobiecie, bo to nie jest normalne. Być może wynikało to z faktu, że sama wychowywała się w wielodzietnej rodzinie. Co może was zaszokować ale dochodziło w tej rodzinie do samobójstw i innych patologii. Także może jednak amerykański reżyser ma rację demonizując tak byłą partnerkę? Im dłużej sobie myślę o tym co zobaczyłem i przeczytałem to mam sporo wątpliwości i nie wiem co myśleć. Zarówno wersję jednej jak i drugiej strony ma sens. 


Myślę, że prawda jak zawsze leży po środku a co do serialu "Allen kontra Farrow" to jest on mocno tendencyjny i zrobiony pod jedną zauważalną od początku tezę: Woody Allen jest potworem. Widać, że wiele rzeczy jest tu polukrowanych i na pokaz. Zwłaszcza te relację rodzinne w familii Farrowów. Myślę, że warto poznać obie wersję, bo prawda nie zawsze jest oczywista. Nie zapominajmy, że Mia Farrow była świetną aktorką, także udawanie przed kamerą nie jest dla niej problemem. A co do Allena to myślę, że odbiór całej historii przez obserwatorów jest trochę wypaczony, bo wiele ludzi na świecie uwielbia jego kino i oceniają go przez ich pryzmat i trudno jest im uwierzyć, że ich idol w latach 90 tych mógł się dopuścić tak strasznej zbrodni. Dziś może nie jest to aż tak szokujące, bo seksualnych skandali w Hollywood nie brakuję, choćby gwałty Billa Cosby'ego czy niedawna afera z Harvey Weinsteinem.  Dużo wątpliwości i tak naprawdę z upływem lat one narastają. Sami sobie wyciągnijcie wnioski i jak macie jakieś spostrzeżenia napiszcie w komentarzu. Starałem się pokrótce streścić cały konflikt ale sporo jest wątków, których nie poruszyłem, bo jak wspominałem to bardzo złożona sprawa, wręcz na jakąś pracę naukową z zakresu psychologii czy socjologii.

Komentarze

Popularne posty