Ted Lasso

 







Poprzedni rok należał do serialu, którym się dziś zajmę. Trener futbolu amerykańskiego dostaję propozycję pracy na Starym Kontynencie w najlepszej piłkarskiej lidze angielskiej Premier League. Brzmi absurdalnie. Nasz trener jest stereotypowo amerykański aż do bólu, czyli widzący we wszystkim same pozytywy. Wielokrotnie powtarza, że wygrywanie nie jest dla niego najważniejsze, co może nie do końca oddaję amerykańską mentalność. Trafia do drużyny, która jedną nogą jest już na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej. Dla fanów piłki nożnej mam złą wiadomość. Wbrew wszystkiemu nie jest ona tematem przewodnim. Bardziej mamy tu do czynienia z robieniem sobie jaj z relacji międzyludzkich. Choć jest kilka wątków związanych z psychologią zarządzania dużą grupą ludzi. W końcu w takiej szatni sami faceci. Tacy, którzy mają wybujałe ego i mocne charaktery. Nasz Ted Lasso musi sobie jakoś zjednać grupę i zyskać autorytet ale jak to zrobić skoro nawet nie zna się na piłce.




 Najmocniejszym punktem projektu są wyraziste, barwne i charyzmatyczne postacie, których obserwowanie jest fascynujące i sprawia ogromną frajdę. Jakoś tak szybko mi zeszło oglądanie ale muszę przyznać, że im dłużej trwa serial tym jest słabszy, bo zapach nowości i świeżości wygasa i staję się trochę przeciętny, ale nadal się chcę oglądać ze względu na postacie. Na drugim planie znakomity jest Beard asystent trenera Lasso. Zachwyca właścicielka Rebecca czy celebrytka Keeley słynna tylko z tego, że była dziewczyną znanego piłkarza. Tak naprawdę tylko w pierwszym sezonie mamy jakieś czarne charaktery ale nawet one w drugim sezonie przechodzą metamorfozę i stają się pozytywnymi jednostkami. 






Na tle tego co widziałem w ostatnim czasie to "Ted Lasso" jest najlepszy. Nawet serial od HBO MAX "Owilż" wbrew wielu pochwałom mnie jakoś nie porwał. Może dlatego, że takich seriali widziałem już w życiu setki a "Ted Lasso" jest nowy, odświeżający i ma szereg zalet, które przysłaniają słabości. Jeżeli chodzi o obsadę to nie znajdziecie tam znanych nazwisk. Wyjątkiem może jest Jason Sudeikis, którego możecie kojarzyć z takich filmów jak "Millerowie" (2013) czy "Szefowie wrogowie"(2011). Nie są to jednak wielkie dzieła. Jakościowo znacznie słabsze od wielokrotnie nagradzanego "Teda Lasso". Dla tych którzy nie wiedzą serial dostępny jest na APPLE TV+. Myślę, że z czystym sumieniem możecie wejść w zwariowany świat Teda Lasso.



Ocena: 8/10





Komentarze

Popularne posty