Deep Water (Głęboka woda)
Thriller erotyczny to taki podgatunek, który w ostatnim czasie stracił na popularności. Jak ktoś zapyta o tytuł z tej tematyki to od razu wskażę "Nagi Instynkt"(1992) z Sharon Stone. Z całą pewnością, gdyby mnie ktoś zapytał o to samo za 20 lat to też podam ten tytuł a nie "Deep Water" z Benem Affleckiem. Nic do niego nie mam ale mam wrażenie, że od czasu "Zaginionej dziewczyny"(2014) Finchera każda jego kolejna rola jest taka sama z jedną miną i co gorsza słabsza od poprzedniej. Niech dowodem na to będzie choćby ten absurdalny film "Ostatni pojedynek"(2021).
Tym razem ma obok siebie na ekranie Ane De Armas, która ostatnio zabłysnęła epizodem w najnowszym Bondzie. Nie da się zaprzeczyć, że jest przepiękna, ale jakoś od samego początku nie pasowała mi do tej roli, to samo Affleck. Jak dla mnie brakuję tu odpowiedniego napięcia i co najistotniejsze byśmy mogli sobie wybrać postać, której możemy kibicować, a tu każde z dwójki głównych postaci jest mroczne i pełne grzechów.
Historia jest prosta. Małżeństwo rozbite, które żyję razem ale tak naprawdę osobno. Kobieta na prawo i lewo ma romanse, a co najdziwniejsze mąż o tym wie i się na to godzi. Okazuję się jednak, że jej kochankowie znikają w tajemniczych okolicznościach. Przez cały film balansujemy między dylematem czy mąż zabija czy może to ktoś inny? Tylko, że to co się dzieję na ekranie nie jest zupełnie absorbujące. Nawet nie bardzo mnie interesowało co będzie dalej.
Dobrze, że film jest dostępny tylko na Amazon Prime, bo w kinie bym nie usiedział. Mam też wrażenie, że każde z aktorów nie gra tu na sto procent swoich możliwości. Pewnie wynika to z faktu, że nie do końca rozumieli czego reżyser od nich oczekuję. Nie jest to najgorszy ani najnudniejszy film jaki widziałem w tym roku ale na pewno w czołówce bym go umieścił. Do "Bunkra strachu" mu daleko.
Ocena: 4/10


Komentarze
Prześlij komentarz