Sing 2

 


Myślę, że po dzisiejszym wpisie będę miał wielu wrogów, bo jestem świadom, że po udanym "Sing" ludzie ślepo oczekują , że sequel będzie jeszcze lepszym przeżyciem. Zmartwię Was, jest słabiej. Nie twierdzę , że nie bawiłem się w kinie dobrze ale trudno było mi przeoczyć pewne słabości. Poczynając od fabuły, kończąc na braku logiki zdarzeń. Początkowa faza filmu okropnie mnie znudziła i bałem się, że będzie tylko gorzej, Na całe szczęście twórcy się rozkręcili i końcowa faza nie dłużyła się. Mam też pretensję do twórców, że pewne wątki potraktowano po macoszemu i nie poświęcono im więcej czasu. Choćby historia podstarzałego gwiazdora, który po życiowej tragedii odłożył mikrofon na ponad 15 lat.



 To co urzekało w pierwszej części czyli aura i zapach nowości tutaj już wygasło, bo ile można oglądać i słuchać zwierzęta śpiewające Katy Perry? Nie podoba mi się też jedno z głównych przesłań animacji czyli, że źródłem szczęścia jest sława i bogactwo. Trochę to mało edukacyjne dla młodego widza. Streszczę Wam pokrótce fabułę. Teatr muzyczny pod okiem Bustera Moona pragnie zrobić karierę na skalę światową więc aplikuje do najpopularniejszego w kraju teatru. Niestety nie wzbudzają początkowo zainteresowania, jednak wskutek kłamstwa i krętactwa spełniają swój cel. Nietrudno się domyślić, że konsekwencję tych grzeszków będą opłakanę. 



Chciałoby się powiedz: ile razy my już widzieliśmy podobny koncept? Gdyby to była jedyna słabość animacji to naprawdę poczułbym się zaspokojony. Z całą pewnością jednak polski widz znający piosenki, które śpiewają bohaterowie będzie się świetnie bawił. Ja jednak oczekiwałem czegoś więcej. 


Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty