Hiszpański romans


 

Przeglądając dwa dni temu repertuar kin znalazłem tam tytuł "Hiszpański romans". Ze zdziwienie zorientowałem się, że to nowy film Woody Allena. 86- letni reżyser jak widać ciągle chcę robić kolejne filmy, co zarzuca mu wielu krytyków. Zresztą sam uważam, że Allen powinien już powiedzieć: STOP. Każdy jego kolejny film jest podobny do poprzedniego. Rozumiem, że to twórca kina stricte autorskiego ale należy robić jakieś postępy twórcze a w jego filmach szablon jest zawsze ten sam. Bohater musi być stylizowany jako Woody Allen, ma jego cechy, dziwactwa czy nawet charakterystyczny sposób poruszania. Jedyna różnica jest taka, że ten bohater jest zazwyczaj młody a tym razem jest w sędziwym wieku. 




Zazwyczaj w filmach amerykańskiego maga kina aktorzy wypadali rewelacyjnie. Tym razem nikt mi w pamięć szczególnie nie zapadł. Pewnie dlatego, bo nie ma tu żadnego głośnego nazwiska. W głównej roli gra Wallace Shawn. Podejrzewam, że możecie go jedynie z widzenia kojarzyć. Ja go skądś kojarzę ale nie pamiętam dokładnie z jakiego filmu. Największym nazwiskiem jakie tu występuję jest chyba Christoph Waltz, no ale jego zobaczymy bodaj tylko w jednej scenie. Woody Allen powraca do swojej podróży filmowej po Europie. Tym razem skierował się w stronę Andaluzji czyli San Sebastian. Akcja kręci się wokół festiwalu filmowego, w którym jako osoba towarzysząca uczestniczy nasz główny bohater czyli wiekowy pisarz Mort. Jego żona występuję tu jako rzeczniczka prasowa będącego na topie młodego reżysera, który prezentuję wszystkie cechy twórcze, którymi gardzi nasz główny bohater. Ponadto od razu widać, że rzeczniczkę łączy coś więcej z młodym reżyserem. 




Mort trochę nudzi się na tym festiwalu i dlatego wybiera się do lekarza. Ta wizyta paradoksalnie ubarwia jego pobyt. Oczywiście Allen odnosi się do dzieł wielki twórców kina i sztuki. Co do humoru, to nie ma szału. Sam nawet nie wiem czy da się jakoś ten film zaszufladkować. No jedyna szuflada to prostu: film Woody Allena. Myślę, że nawet fani działalności reżysera będą kręcić nosem. Chciałbym jednak zaznaczyć. Ten film to nie jest gówno ani jakiś dramatycznie zły film. Po prostu jest to przeciętny film Woody Allena co nie znaczy, że nie da się go obejrzeć. Jak wiadomo wobec niektórych twórców poprzeczka oczekiwań rośnie.


Ocena: 5/10

Komentarze

Popularne posty