Eternals

 


Jeżeli mnie czytacie to wiecie, że nie należę do fan klubu filmów Marvela. Nie rozumiem ich fenomenu. Dlatego z chłodną głową wybrałem się na "Eternals". I co mam powiedzieć? Trochę się ponudziłem. Taki sobie filmik. Dla mnie brakuję tu życia. Tym razem Dream Team bohaterów składa się z dziesięciu osób i wydawać by się mogło, że ego każdego z nich będzie sięgało do kosmosu a jak dla mnie większość z nich jest nudna i bez wyrazu. Sam nie mogę w to uwierzyć ale zatęskniłem za poziomem humoru Roberta Downey Jr. 




Historia skupia się na grupie Eternalsów, których jednym zadaniem jest walka z dewiantami. Z czasem już nie było z kim walczyć, więc rozjechali się po całym świecie. Oczywiście jedno tragiczne zdarzenie doprowadza do ponownego spotkania. Niektórzy z Was lubią jak jest dużo bohaterów w filmie. Ja osobiście wolałbym by reżyserka i producenci wybrali sobie jedną postać i wokół niej skupili wydarzenia. Może to banalne i już widziane setki razy ale z drugiej strony to jest Marvel. Tu nie ma być większej głębi. Niby film trwa 2,5 godziny ale jakoś tak bezboleśnie mi ten seans minął. W internetach dostrzegam dużą rozbieżność w ocenach i trochę się nie dziwię, bo to jednak nieco inny Marvel. Mam wrażenie, że idący mocno w poprawność polityczność. Wątek homoseksualny. głuchoniema dziewczyna. Notabene właśnie ta druga postać podobała mi się najbardziej i wzbudziła największą sympatię. Ona była niestety na drugim planie. To znamienne, że postaci z drugiego planu mi najbardziej przypadły do gustu. Zapytacie pewnie, jak wypadła Angelina Jolie? Szczerze mówiąc w pewnym momencie zapomniałem o jej istnienie w produkcji. Salma Hayek jako seksbomba zawsze mi się podobała ale w roli poważnej przywódczyni jakoś nie kupiła mnie. 




Oczywiście jak zawsze u Marvela musiał się pojawić jakiś śmieszek. Tym razem za humor odpowiada Kingo (Kumail Nanjiani). Szczerze mówiąc bardziej bawił mnie jego lokaj. Ponadto Marvel postanowił dać piecze nad projektem nagrodzonej Oscarem Chloe Zhao. Jakoś mnie to nie jara, bo jej film "Normaland" wcale mi się nie podobał. Nie powiem by zrobiła zły film ale brakuję tu efektu "wow", który był choćby w " Thorze" Taiki Waititego. Nie będę nikogo tu zniechęcał, sami zobaczcie i oceńcie. Mam też prośbę, bo po raz kolejny przegapiłem scenę po napisach. Może mi ktoś w komentarzu o niej coś napisać?


Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty