Czerwona nota (Red Notice)

 



Na Netflixie pojawiła się w piątek propozycja z dwójką bardzo lubianych aktorów. Dwayne Johnson i Ryan Reynolds. Osobiście nie jestem ich fanem, ale rozumiem tych, którzy za nimi przepadają. Tym razem ta dwójka oraz Gal Dadot (Wonder Woman) tworzą trio mające przyciągnąć widzów. Myślę, że wielu z Was "Czerwona nota" przypadnie do gustu, bo ta trójka jest w formie i stanowią jeden z nielicznych atutów. Polecam Wam wersję z napisami, bo ta z lektorem jest okropna. Było miło ale teraz czas trochę zgrillować ten projekt. 



Po pierwsze fabuła, brak oryginalności, pomysłu. Nie ma tu efektu "Wow". Postacie postępują mocno absurdalnie a najbardziej Ryan Reynolds. Historia skupia się na dwójce złodziejów dzieł sztuki i śledczym, którego celem a wręcz marzeniem jest złapanie dwójki z nich. Czytając ten wstęp zapewne dostrzegacie potencjał. Ja również byłem zbudowany. Niestety im dalej w las tym było gorzej. "Czerwona nota" jest najdroższą w historii Netflixa produkcją a nie specjalnie to widać patrząc na jakość filmu. 



Najgorsze jednak z całego filmu jest zakończenie. Sugeruję ono również, że być może powstanie sequel. Nie byłbym przeciwnikiem pod warunkiem, że wezmą jakiegoś kreatywnego reżysera i może zaangażują kogoś do obsady charyzmatycznego. Nie będę Wam odradzał obejrzenia, bo pewnie i tak to zrobicie ale nie spodziewajcie się cudów. Może na wieczorny domowy seans nie jest to zły pomysł ale jak oczekujecie czegoś bardziej zaskakujące to polecam wizytę w kinie. 


Ocena:5/10

Komentarze

Popularne posty