Wesele

 



Wojciech Smarzowski za sprawą takich filmów jak "Wesele" (2004) czy "Dom zły" zaczął należeć do grona reżyserów, na którch filmy się czeka. Niestety od czasu "Klera" zaczął zmierzać w kierunku groźnym bo stał się propagandystą a nie reżyserem, który artystycznie chcę kogoś zachwycić. Czytając przed seansem przeróżne recenzję miałem przeczucie co mnie czeka. Nie spodziewałem się jednak, że będzie aż tak źle. Smarzowski dokonał jednak niesamowitego wyczynu. Robert Więckiewicz w końcu wypadł słabo. Do tej pory takie zjawisko było czymś niespotykanym. Moim zdaniem aktor stał się ofiarą reżysera, który zrobił film pod tezę, którą chciał głośno wygłosić. Niestety Smarzowski się zbłaźnił i na jego miejscu schowałbym ten film do szuflady, bo to najgorszy jakościowo film jaki kiedykolwiek zrobił a na pewno najbardziej męczący dla widza niezależnie od jego przekonań politycznych. 




Nietrudno się domyślić, że większa część czasu akcji filmu dzieję się na weselu. Tym razem ojcem panny młodej jest lokalny biznesmen (Więckiewicz). Podążamy za nim i jego machlojkami. Gdyby akcja skupiła się tylko na tym to miałbym inne odczucia, bo aktor by to udźwignął. Niestety Smarzowski ma hopla na punkcie słowa ŻYD i ono padło chyba tysiąc razy z ust bohaterów. Oczywiście Polacy są tu tymi złymi antysemitami rasistami, nawet znajdziemy tu księdza, który jest pedofilem. Smarzowski przekartkował lewicowe media i wziął wszystko co negatywne z drugiej strony barykady. Brzydzi mnie polityka w kinie i takie działania marketingowe a la Patryk Vega. Smarzowski w swojej działalności właśnie to robi. Powiem Wam szczerze, ze reszta wątków w filmie jest tak nudna i mało zajmująca, ze nawet ich nie pamiętam i nie chyba nie chcę Was nimi zanudzać. To jest taki film, który może jedynie podzielić społeczeństwo. Nie ma żadnej wartości edukacyjnej, jest włożeniem kija w mrowisko jeszcze bardziej. Mam nadzieję, że nie wybierzecie się na to do kina. 




Pan Smarzowki do tego totalnie nie umie budować dramatyzmu. Trochę przypomina to Vegę. Do tego masa krótkich i szybkich ujęć. Okropnie się to oglądało. Zaznaczam od razu, że też jestem wrogiem rasizmu, antysemityzmu ale nie lubię jak ktoś dopuszcza się w swojej działalności takiej hiperboli. A w Polsce Smarzowskiego albo jesteś antysemitą albo dobrym człowiekiem, który kocha wszystkich. Najsmutniejsze, ze w tym filmie zagrało sporo zdolnych aktorów a żaden z nich nie miał prawa zabłysnąć bo trafił im się reżyser fanatyk za kamerą. Jak Pan Smarzowski ma zamiar dalej takie filmy robić to wolałabym by wkroczył do polityki i odpuścił sobie kino.


Ocena: 4/10

Komentarze

Popularne posty