W lesie dziś nie zaśnie nikt 2

 


Pamiętam pierwszą część tego filmu i nie miał on najlepszych recenzji. Sam miałem mieszane uczucia. Dziś wchodzi na Netflixa nowa część i mam podobny dysonans. Z jednej strony doceniam szaleństwo twórcy Bartosza Kowalskiego i podobają mi się kreację aktorskie Mateusza Więcławka, Julii Wieniawy i Zofii Wichłacz ale czy stopień absurdu nie jest tu za duży? No ale czego się można spodziewać po gościu, który w filmie "Plac zabaw" ukazał dosadnie scenę skatowania kilkuletniego chłopca? 



Tym razem akcja skupia się na młodym policjancie (Mateusz Więcławek) , który jest typową ofiarą losu. W duecie z Zofią Wichłacz rozwiązują okoliczności śmierci ich szefa. Bardzo polecam Wam pierwsza scenę filmu, dostrzegłem w nim nawiązanie do "Od zmierzchu do świtu" Roberta Rodrigueza i może trochę Tarantino. Na ekranie widzimy totalną mieszankę gatunkową. Nie jest to tak banalny fabularnie film jak pierwsza część. Tutaj pomysł goni pomysł i tak naprawdę czasem łapałem się za głowę, ale w może w tym szaleństwie jest metoda? 



Po 45 minutach nastąpił taki zwrot akcji, że nie mogłem uwierzyć w to co widzę. Wielu będzie nim zachwycona, ja doceniam, bo to na pewno coś czego dawno nie widziałem w polskim kinie. Ostatnio coś takiego przeżyłem przy okazji "Demona" Marcina Wrony. Myślę, że ten film mocno podzieli widownie. Jedni uznają to za totalny paździerz a drudzy będą piali z zachwytu. Ja jak zawsze jestem po środku, bo nie podejrzewam Kowalskiego o brak pomysłu i kompetencji. Myślę, że każde ujęciu jest tu dobrze przemyślanie. Ja po prostu zrobiłbym ten film inaczej ale nie będę tego projektu hejtował, bo lubię filmowym ryzykantów i pozytywnych szaleńców. Myślę, że na Halloween jest to idealna propozycja.


Ocena: 7/10

Komentarze

Popularne posty