Nie czas umierać
Moja historia oglądania najnowszego Bonda była bardzo niecodzienna. Najpierw planowałem go obejrzeć na maratonie. Niestety w trakcie powalającej pierwszej sceny zdaliśmy sobie sprawę, że napisów nie ma. Po 15 minutach oczekiwania kazano nam przenieść się na inną salę. Jako, że było późno to poszedłem do domu i obiecałem sobie, że następnego dnia pójdę spokojnie na seans o 10:30. Myślałem, że to dobre wyjście, bo kto o takiej porze chodzi do kina? Okazało się, że niestety trafiła mi się grupa młodzieży. Sami wiecie, że oglądanie filmu w takim gronie to dramat, ale źle nie było. Okazało się, że źle zbilansowałem czas i musiałem wyjść 20 min przed końcem z seansu. Niedawno wróciłem z trzeciego wojażu do kina, w trakcie, którego obejrzałem końcówkę. To niezwykle istotne, bo to co było na końcu podwyższyło moją oceną Bonda.
Nie ukrywam, że od czasów, gdy Craig został 007 to nie podoba mi się kierunek w jakim ten projekt zmierza. Wolałem Bonda seksistę, a nie takiego poważnego i zakochanego. Po za tym agent 007 to już kino bardziej sensacyjne niż szpiegowskie. Bardzo porównywalne do Mission Impossible. Co do Daniel Craiga, to nie wiem. Na pewno w roli 007 spisywał się dobrze ale wiadomo, ze to subiektywne. Każdy ma swój osobisty ranking. W moim Craig nie jest na pierwszym miejscu.
Mam problem z relacją głównego bohatera i jego ukochanej (Lea Seydoux). Trochę nie wierzę w nią. Brak chemii jest mocno odczuwalny. Chciałbym też wskazać duży atut, który jednocześnie jest krytyką producentów i scenarzystów. W pierwszej połowie filmu pojawia się młoda urokliwa i początkująca agentka CIA Paloma( Ana de Armas). Epizod z jej udziałem jest fenomenalny. Zabawny, odświeżający i pełen oryginalności. Nie wiem czemu tak szybko twórcy wyrzucają z filmu te postać. Myślę, że ona mogłaby ten film wznieść na jeszcze wyższy poziom. Wielki szacunek dla tej młodej aktorki.
Co do czarnego charakteru. To niby są dwa: Christoph Waltz oraz Rami Malek. Obaj znakomicie pasują do takich ról ale o ile kupuję kreację Waltza to mam ogromny problem z Malkiem. Z jednej strony uważam go za dobrego aktora ale z drugiej mam wrażenie, że on ciągle ma jedną minę i gra wszędzie tak samo. Nie powiem by wypadł tu słabo, ale myślę, że twórcy dali mu za mało czasu na ekranie. Jeżeli lubicie być Sherlockami w kinie to tu raczej nie pogłówkujecie. Fabuła jest jasna i przejrzysta. Aż za bardzo. Zapominając jednak o tych mankamentach. Uważam to za solidną dawkę rozrywkę, ale chyba tylko dla fanów, bo jak nie widzieliście żadnej części to nie traćcie swojego cennego czasu.
Ocena: 7/10


Komentarze
Prześlij komentarz