Luca
Dopiero się zachwyciłem się w "Co w duszy gra" a zanim się obejrzałem już w kinach pojawiła się kolejna Pixarowa propozycja. Tym razem wytwórnia zrobiła ukłon w stronę najmłodszego widza, bo fabularnie nie jest to tak gorzki i smutny projekt jak wyżej wymieniona pozycja. Z "Luci" wyszedłem z sali z większym uśmiechem i może bez większych refleksji ale miałem przeświadczenie, że to nie był stracony czas.
Fabuła animacji skupia się młodym chłopaku, który jest rybą. Żyje sobie znudzony w głębinach oceanu dopóki nie spotyka na swojej drodze Alberto. Pomaga on mu wyjść na powierzchnie i poznać świat, który był mu przedstawiony jako istne piekło. Nie sposób nie lubić dwójki bohaterów. Są jednoczenie żądni przygód ale też mało dojrzali w swoich planach na przyszłość. Bardzo dużo kolorytu dodaje projektowi umiejscowienie akcji w słonecznej Italii. Bardzo fajne są wstawki włoskie w dialogach, które wypowiadają mieszkańcy wyspy. Za sprawą tej stylistyki można się poczuć jakby się tam było na miejscu.
Wielu Pixarowych fanów może się poczuć po seansie rozczarowanym, bo oczekiwali czegoś przełomowego, kultowego, innowacyjnego. Tu niestety nie ma nic takiego choć to nie oznacza, że nie warto "Luce" obejrzeć. Muszę przyznać, ze na polskie kino i aktorów można psioczyć ale bardzo dobry jest dubbing w naszej rodzimej kinematografii. Nie pamiętam kiedy ostatnio widziałem animacje z fatalnym dubbingiem. "Luca" na pewno jest znacznie bardziej komediowe niż "Co w duszy gra". Będzie uśmiech, będą łzy i chyba o to przede wszystkim chodzi w bajkach dla dzieci.
Ocena: 8/10





Komentarze
Prześlij komentarz