Cruella
Emma Stone swego czasu była aktorką mocno niedocenianą. Z czasem jednak pokazała, że jest prawdziwym aktorskim kameleonem. Takie kreację jak w "Faworycie", "Birdmanie" czy w pamiętnym "La la Land" pokazały jaki potencjał w niej drzemie. Tym razem widzimy ją w obliczu mrocznym i pełnym niepokoju. Trochę zahaczającym o klimaty Jokera. Szczerze jednak bardziej polubiłem Emmę Stone jako Cruellę niż Joaquina Phoenixa jako Jokera. Chodzi tu bardziej o kreowaną postać, bo chyba ten drugi wypadł lepiej aktorsko. Właśnie to balansowanie między złem a złem jest tu najbardziej fascynujące. Z jednej strony mamy Estelle (Cruella), która od maleńkości ma pod górkę, z drugiej Baronową (Emma Thompson), która jest równie mroczna a nie wiem czy nie bardziej. Taki dysonans panował we mnie od początku aż do ostatniej chwili, bo chciałbym by ta zagubiona Estelle była postacią pozytywną.
Już w połowie filmu wiedziałem, ze jest tu pole do popisu w sequelach. Ogląda się to jednocześnie z przyjemnością jak i niepokojem. Mam jeden duży zarzut do filmu. Ten kto pisał dialogi powinien pójść na jakość lekcję błyskotliwości i oryginalności, bo niby kilka sekwencji miało być zabawne ale wcale takie nie były. Mając tak dwie wielkie osobowości grzechem jest tego nie wykorzystać. Daję jednak szansę temu projektowi, bo można z tego wiele pozytywnego wycisnąć. Wolałbym jednak na przyszłość by twórcy nie szli w klimaty komediowe, bo to nic nie wnosi. Znajomi Cruelli niby byli takimi dwoma błaznami ale moim zdaniem mocno niewykorzystanymi.
Nie zmienia to jednak faktu, że Disney w końcu dał radę. Zastanawiam się jaka jest grupa docelowa tu? Na pewno jest to film mniej wymagający od najmłodszego widza jak "Co w duszy gra" ale nie powiedziałbym by powinny na niego pójść dzieci poniżej 7 roku życia.
Ocena: 7/10





Komentarze
Prześlij komentarz