Prime Time
Niestety kina w dalszym ciągu pozostają zamknięte zatem muszę liczyć na ciekawe propozycję filmowe z Netflixa czy HBO GO. Tym razem pojawiła polska produkcja z obiecującą obsadą i trochę nieznaną w naszych warunkach konwencją, bo nie pamiętam filmu polskiego, w którym wariat napadł na najpopularniejszą telewizję w kraju wyposażony ledwie w pistolet i z totalnie nieprzemyślanym planem. Choć na ogół taki złoczyńca w oczach widza nie ma mocnych notowań. Natomiast ja miałem ambiwalentne odczucia i dałem mu kredyt zaufania. Niestety im dłużej trwał film tym mniej mu kibicowałem.
W rolę tajemniczego terrorysty wciela się znany z "Bożego ciała" Bartosz Bielenia. Co można powiedzieć o jego aktorstwie w tym filmie? Zagrał jak dla mnie przyzwoicie ale umówmy się, że ten film nawet w połowie nie jest tak dobry jak wspomniane powyżej "Boże ciało". Duży problem jest tu z umiejętnym budowaniem napięcia. U mnie panowała spora obojętność na dalsze wydarzenia, bo i tak wiedziałem jak to musi się skończyć. Trzeba by być Tomem Cruisem z "Mission Impossible" by z takiego impasu się jeszcze wykaraskać bez szwanku.
Fajnym tłem tej historii jest akcja filmu, bo to ostatnie godziny 1999 roku. Dla tych, którzy nie pamiętają przypomnę, że miał nastąpić koniec świata, gdy wybiję północ. Twórcy by widz poczuł klimat tych czasów puścili fragmenty przemówienia prezydenta Kwaśniewskiego. Moim zdaniem wątek głównego zbrodniarza jest trochę niedopracowany. Chciałbym nieco głębiej wejść w motywację głównego bohatera i jego przeszłość, Nie powiem by był to zły film ale spodziewałem nieco więcej i odczuwam lekki niedosyt.
Ocena: 6/10





Komentarze
Prześlij komentarz