O wszystko zadbam







Oglądając początkowe 45 minut filmu " O wszystko zadbam" nie mogłem uwierzyć własnym oczom. To naprawdę się dobrze oglądało. Były ciekawe i krwiste postaci, fabuła toczyła się powoli ale w odpowiednim tempie, ciekawość co będzie dalej również była. Niestety im dalej w las tym było słabiej, a zakończenie zniweczyło wysiłek pierwszej połowy filmy. Zacznijmy może od tego, ze jest to propozycja, w której nie ma pozytywnych postaci. Wszyscy są źli. Wyłączając może oszukane przez główną bohaterkę osoby. 




Marla (Rosamund Pike) wykorzystuję luki w prawie w celu okradania starych i bogatych ludzi. Sami widzicie , że kibicowanie tej kobiecie byłoby co najmniej niestosowne. Na drugim biegunie mamy szemranego bezwzględnego kryminalistę, który pragnie unicestwić nieuczciwą kobietę. Marla jest silną, kreatywną i jednocześnie bezwzględną do szpiku kości kobietą. Takich na swojej drodze nikt by nie chciał spotkać. Sami widzicie, że trudno tu wymyśleć zakończenie, które zadowoli wszystkich. W każdej konfiguracji zło wygrywa. 




Bardzo mocną stroną są tu dialogi. Kilka scen to prawdziwe perełki. Zwłaszcza rozmowa Marli z prawnikiem, który pragnie kobietę nastraszyć. Znakomite aktorstwo. Ja osobiście kibicowałem delikatnie kryminaliście, bo uważam, ze jego czyny był mniej szkodliwe. Na zasadzie wyboru mniejszego zła. Skąd my to znamy? Uważam, ze film jako rozrywka na wieczór sprawdza się doskonale i mimo tych moich malkontenckich uwag warto zapoznać się z nową propozycją Netflixową.




Ocena: 7/10

Komentarze

Popularne posty