Na poboczu
Hugh Laurie dobrze znany jako Dr House wpadł w wielką pułapkę. Za sprawą wyrazistej postaci został zaszufladkowany i już zawsze, gdy zobaczycie go na ekranie powiecie: " Dr House". Oczywiście po tej wybitnej roli aktor wziął udział w wielu projektach ale jednak żaden nie przyniósł mu takiej glorii jak kreacja ekscentrycznego lekarza.
Tym razie wciela się w rolę kontrowersyjnego i bezwzględnego brytyjskiego polityka, który musi przepychać się łokciami by dojść jak najwyżej w hierarchii, często dopuszczając się niemoralnych praktyk. Życie rodzinne również nie należy do udanych. Skłócony z żoną, córkami i kochanką. Do tego poznajemy bohatera, gdy wygrywa sprawę w sądzie i dzięki temu jego nadszarpnięty wizerunek pozostaję na powierzchni. Mam ambiwalentne odczucia do tego miniserialu. Po pierwsze dlatego, że tu jest tyle interesujących wątków, że można by z tego zrobić serial na kilka sezonów, a nie tylko cztery odcinki. Po drugie chciałbym by twórcy zrobili to jeszcze bardziej satyrycznie niż jest.
Najbardziej mi się podoba sytuacja w jakiej twórca stawia widza. Podążamy za postacią, która ma wiele za uszami ale jak można nie kibicować "Dr House'owi"? Z jednej strony sporo sarkazmu, z drugiej pokerowe i bezwzględne spojrzenie. Moim zdaniem i tak brytyjskiego polityka poznajemy od tej łagodniejszej strony. Drugi plan prezentuję się bardzo solidne. Zwłaszcza Pani premier (Helen McCrory). Można powiedzieć, że oboje są siebie warci. Fajne dialogi, interesujące postaci. Niestety fabuła jest najsłabszym punktem ale to nie zmienia faktu, ze więcej mam argumentów za obejrzeniem tej pozycji niż tych anty. "Na poboczu " znajdziecie na HBO GO.
Ocena: 7/10





Komentarze
Prześlij komentarz