Obsesja Eve: Sezon 3
Twórcy niczego już nowego nie wymyślą, wystarczy by trzymali taki poziom jak do tej pory. Największym atutem tej pozycji od lat są kreacje aktorskie. To co dalej robi Jodie Comer (Villanelle), Sandra Oh (Eve) oraz będąca na drugim planie Fiona Shaw zwala z nóg i chcę się to oglądać bez końca. Drugim atutem jest niesamowity klimat, któremu smaku nadaję znakomita ścieżka dźwiękowa. Pokazanie zbrodni Villanelle jest nasiąknięte prawdziwym artyzmem a ten kto piszę tu dialogi powinien dostać nagrodę NIKE.
W trzecim sezonie główne bohaterki są w różnych miejscach ale dręczy je tęsknota, choć ich relacja kompletnie wykracza poza granicę zdrowego rozsądku. Dowodem na to jest fakt, że Villanelle prawie zabiła Eve. Tylko czy dla niej nie lepiej by było zginąć, bo jakie to życie bez Villanelle u boku. Oczywiście trochę sobie tu ironizuję ale takie relację i takie postacie to coś czego szukam w kinematografii. Jak wspomniałem powyżej do tej pory dostępne są tylko cztery odcinki i można trochę kręcić nosem bo wątek główny jest do tej pory na drugim planie. Można to porównać do związku. Ludzie stopniowo się docierają są iskry jak trzeci odcinek ale i stagnacja czasem się wkrada.
Dla tych, którzy nie widzieli tego serialu to zachęcam do natychmiastowego obejrzenia bo niczego lepszego na małym ekranie nie widziałem od lat. Relacja między seryjną i bezwzględną morderczynią i podrzędną pracowniczką służb jest czymś niespotykanie frapującym nadal. Przymykam oko na różne przestoję i niepotrzebne wątki. To jest pozycja obowiązkowa. Czekam na dalsze odcinki. Moja ocena dotyczy tego projektu jako całości a nie tylko początku trzeciego sezonu
Ocena: 9/10






Komentarze
Prześlij komentarz