To: Witajcie w Derry odc. 7 (HBO MAX)
Nasza nowa klaunica w końcu spotyka swojego.... Pennywise'a. Spotkanie nie przebiega wg jej myśli. Doceniam scenarzystów, że pociągnęli wątki z poprzedniego odcinka a nie wprowadzali kolejne i nie puentowali ich. Bardzo był to dynamiczny odcinek, pełen akcji. W zasadzie nie do końca poznajemy okoliczności tego dlaczego klaun stał się zły. Został jeszcze jeden odcinek ale bardzo wątpię byśmy mieli otrzymać wszystkie odpowiedzi. Nie wszystko było tu jednak idealnie. Kuriozalna scena pożaru. Wyglądało to bardzo mało wiarygodnie.
Oczywiście CGI nadal pozostawia wiele do życzenia. Mamy też jedną niezwykle drastyczną scenę. Taką, że można albo się przestraszyć albo zaśmiać. Taką delikatnie w stylu Tarantino czy Rodrigueza. Może twórcy czują miłość do tej stylistyki. Myślę, że był to najlepszy odcinek dotychczas ze względu na tempo. Nie było przegadanych wątków. Nadal nie kibicuje tu nikomu po jasnej stronie mocy. Może jedynie poczułem żal względem naszej klaunicy. Ona jest prawdziwą ofiarą zła jakie kryję się w Derry. Ciekaw jestem ostatniego odcinka sezonu, bo powoli zaczynam lubić ten serial. Szkoda, że tak późno.
Ocena: 8/10





Komentarze
Prześlij komentarz