Człowiek kontra dziecko (Man vs Baby) Netflix

 




   Cztery lata temu na Netflixa trafił "Człowiek kontra pszczoła". Nie oglądałem. Wiedziałem jednak, że Rowan Atkinson w swoim stylu będzie błaznował i walczył z niesfornym robalem. Dziś wchodzi serial z tego samego uniwersum. Tym razem "przeciwnikiem" głównego bohatera jest dziecko. Podrzucone mu pod drzwi. On właśnie stracił pracę i ma rozmowę o pracę w Londynie o 17. Ma zaledwie kilka godzin by pozbyć się tego dziecka w sposób humanitarny.





 To taka klasyczna komedia pomyłek. Nasz bohater ma non stop pod górkę ale nie jest takim błaznem jak kultowy Jaś Fasola. Ponadto Atkinson wypowiada tutaj sporo słów, nie jest niemową. Oglądając to pomyślałem, że  jest to idealny kandydat na następcę Kevina w filmografii świątecznej. To naprawdę jest coś idealnego do obejrzenia po Wigilii. Można się rozluźnić i obejrzeć coś lekkiego, bez chamskiej propagandy. Mamy tutaj żarty godne Kevina. Nasz bohater zajmuję się domem bogaczy, którzy nie odwiedzają tego lokum od lat. W między czasie stara się załatwić z policją i pomocą społeczną sprawę tego nieszczęsnego bobasa. Absurd goni absurd. 




Nie jest to serial w trakcie, którego będziecie rechotać bez opamiętania. Momentami możecie się zaśmiać. Ogląda się to uroczo i bezboleśnie. Serial liczy sobie 4 odcinki i trwają one około pół godziny, także szybko to leci. Rozrywka na solidnym poziomie. Atkinson potrafi jak nikt inny zagrać miną komediowo. Ma doświadczenie. W końcu bawił różne pokolenia swoimi wygłupami. Nie wiem czy te dwa projekty to próba przypomnienia o swoim istnienie czy zwykły skok na kasę ale jak Netflix będzie serował u siebie takie rzeczy to jestem na TAK. Pozycja obowiązkowa dla fanów Jasia Fasoli. 


Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty