The Bear sezon 3 (Disney+)





  Bez wątpienia jest o czym opowiadać. Tak naprawdę każdy odcinek to osobna historia. Pierwszy jest bardzo melodramatyczny. Poczułem się jakbym oglądał "It Ends with Us". Niezwykle męczący i usypiający był to odcinek. Bałem się, że cały sezon taki będzie. Potem już dostaliśmy jakieś konkrety ale nadal mam wrażenie, że tutaj celem twórców nie jest pokazanie popcornowej fabuły, tylko pójście w klimaty ambitniejsze. Zastanawiam się czy to nie jest za wysoka półka na serwis streamingowy. 







Ten sezon był chyba najbardziej różnorodny ze wszystkich. Na przykład odcinek szósty po raz kolejny okazał się najciekawszy. W nim skupiliśmy się na przeszłości naszej najstarszej pracownicy. Śledzimy jej losy jako bezrobotnej. Wiadomo było, że z czasem musi trafić do naszej kanapkowej knajpy. Tam zagaduję do niej zmarły brat Carmy'ego. Jon Bernthal w tej roli był znakomity. Najlepsza scena sezonu właśnie przypadła jemu. Mianowicie taka kliszowa z pozoru scena pocieszenia zamieniła się w niezwykle wzruszającą i zabawną. Obudziło mnie to.







Kolejny odcinek z udziałem Jamie Lee Curtis również miał swój urok. Narażę się pewnie fanom postaci Jeremy Allena White'a ale nadal podtrzymuję, że jego wątki są najnudniejsze i najmniej angażujące. On w tym sezonie przechodzi traumę po rozstaniu z dziewczyną. Tak naprawdę powód jest absurdalny i sytuacja do ogarnięcia w pięć minut. Wystarczyło przeprosić i w męskim stylu naopowiadać bajeczek. Wiadomo jednak, że wybujałe ego i brak refleksji nie skłonił Carmy'ego do takiego działania. Co więcej w kuchni zaczyna się nadmiernie rządzić i lekceważyć swoich podwładnych. Najbardziej poszkodowany jest brat. On ma największe dramy z Carmy'm. Sam ma bezkompromisowy charakter także lepiej ich samych w jednym pomieszczeniu nie pozostawiać.






W tym sezonie w cieniu pozostawiona zostaję Sydney. Ona w pierwszych sezonach objawiała się jako taki silny charakter a tutaj pozostawała bierna na dyktatorskie zapędy Carmy'ego. Twórcy przypomnieli sobie o rozwoju jej postaci na koniec, gdy otrzymała propozycję pracy u konkurencji. Ona jednak do końca nie mogła się zebrać by powiedzieć o tym Carmy'emu. Powraca na chwilę Olivia Colman i dostajemy niepodziewanie na pół odcinka Johna Cene. Gra w sekwencjach, których dramaturgię zabija szybki montaż. Abstrahując od moich zarzutów to naprawdę doceniam twórców za odwagę i próbę zrobienia czegoś szalonego. To nadal jest projekt totalnie odklejony. Dla mnie jakościowo sezon dwa i trzy są na tej samej półce. 



Ocena: 6,5/10

Komentarze

Popularne posty