Dym odc. 5 (Apple TV+)
Serial ewidentnie zaczyna zmierzać w kierunku konfrontacji głównego bohatera z przyjezdną śledczą. Ona ambitnie dąży do rozwiązania sprawy podpalaczy i tym razem dociera do byłego partnera naszego sprawcy. On zaczyna opowiadać jak postać Tarona Egertona zniszczyła mu życie i pokazuję filmik udowadniający jego niezdrową fascynację ogniem.
Co zaskakujące z pomocą dla naszej agentki przychodzi syn podpalacza. Udostępnia jej głosowy fragment książki. Ona pokazuję z jak wielkim i zakompleksionym psychopatą mamy do czynienia. On w tym odcinku w trakcie jednego z wykładów zostaję bezkompromisowo i intelektualnie zmiażdżony przez jedną uczestniczkę i tym samym widzimy jak małym człowiekiem jest i potrzebującym uwielbienia. Z całego tego odcinka obraz głównego bohatera wyjawia się oczywisty. Gość z wieloma kompleksami, pragnący atencji i przekonany o swojej wielkości, do tego uważający się za bezkarnego. Myślę, że mimo tych wielu słabości nasza śledcza bardzo go nie docenia.
Wszystko to zmierzało w kierunku dość oczywistym ale na końcu dostajemy scenę, który odwraca całą ewentualną oklepaną historię w coś bardziej skomplikowanego. Sam jestem ciekaw jak to się wszystko skończy. Na minus wątek czarnoskórego podpalacza. Za cholerę nie wiem po co ten wątek jest ciągnięty. Nie interesuję mnie on totalnie. Celowo mało poświęcam mu czasu. To wygląda na taki serial, który zakończenie da niejednoznaczne, które wielu może uznać za rozczarowujące.
Ocena: 7/10
.jpg)
.jpg)
.jpg)


Komentarze
Prześlij komentarz