Langer odc. 6 (Skyshowtime)

 



  To chyba najbardziej szalony odcinek z dotychczasowych. Trwał on prawie godzinę a wydarzyło się więcej niż przez te pięć odcinków. Przypomniał mi się niedawny serial "Śleboda". Tam też w pewnym momencie scenarzyści postanowili zrobić epizod, który był przepełniony wydarzeniami. W trakcie tego odcinka miałem takie przemyślenie, że chyba zacznę kibicować postaci Gierszała. On tych gliniarzy rozgrywa jak dzieci. Ta wiecznie wściekła Boczarska staję się powoli karykaturą poważnej śledczej. Langer wraz z naszą panią szpieg zostaję aresztowany. Oczywiście nie stawia oporu ale jest wyluzowany, bo wszystko przewidział i wiedział, że bez dowodów nie mogą go przetrzymywać. 




Adamczyk coraz bardziej się rozkręca i zaczyna grać turbo twardziela. Co więcej w dość dosadny sposób wypowiada się a propos syna, który okazał się drugim Langerem. Mam problem z poziomem aktorstwa Julii Pietruchy. Ona nie pomaga. Mam wrażenie, że gdyby w tej roli obsadzony choćby Boczarską to serial byłby lepszy, a ta kobieta ma cały czas taką samą minę i zachowuję się irracjonalnie. Ostatnia scena tego odcinak to jakaś absurdalna mimika twarzy Pietruchy. Tak sztuczna, że pasowałaby do "M jak Miłość". To ten typ aktorstwa.






 Ja ciągle jestem nie do końca przekonany. Miałem po tym odcinku myśli, że Gierszał gra tu w innej lidze i odmiennym serialu. Takim na zbyt wysokim poziomie dla reszty obsady. Jedynie może Adamczyk może się z nim równać. Reszta to tekturki, które nic nie wnoszą. Brakuję godnego przeciwnika dla Langera. To ogromna słabość serialu. Będę oglądał dalej ale mam coraz bardziej ambiwalentne odczucia...


Ocena: 5/10

Komentarze

Popularne posty