Uśmiechnij się 2 (Smile)
Pamiętam pierwszą część i najłagodniej mówiąc nie byłem zachwycony tamtym seansem. Za kamerą drugiej części ponownie Parker Finn. Tym razem mamy inną historię. Skupiamy się na upadłej gwieździe, która po roku przerwy wyrusza w trasę koncertową. Przechodziła traumę po śmierci chłopaka. W tym momencie można już było sobie w głowie rozrysować scenariusz.
Przez pierwszą godzinę filmu obserwujemy proces szaleństwa naszej bohaterski. Ona widzi właśnie takie UŚMIECHNIĘTE postaci i ma przeróżne zwidy. Okropnie się nudziłem. Po jednej ze scen pomyślałem sobie, że może mamy do czynienia z parodią. Niestety przypuszczam, że się myliłem w tych dywagacjach. Kilka scen była naprawdę tak oderwana od rzeczywistości, że łapałem się za głowę. Najbardziej końcówka, która w swojej obrzydliwości bardzo przypominała niedawną "Substancję". Powiem o plusach. Film dobrze wygląda i widać chęć zamieszania w kliszowej konwencji. To jednak nie do końca udało. Ponadto bardzo dobra w roli piosenkarki jest Naomi Scott. Widać, że się stara i walczy z tekstem.
Najgorsza jest tu groza. To jednak ma być horror a za sprawą charakterystycznego efektu dźwiękowego sugerowane nam jest kiedy się mamy bać. Nie mówiąc już o jump scarach. Tutaj te przeraźliwe uśmiechy mają budzić grozę. Ja ani razu nie miałem momentów strachu. Raczej łapałem się za głowę, jak fatalnie stworzona została poszczególna scena. Choćby ta, gdy mamy z 30 osób tak chamsko uśmiechających się. To wyglądało jak jakaś parodia. Ciężki to był dla mnie seans. Podejrzewam, ze dużo osób na to pójdzie. Totalnie odradzam!!!
Ocena: 4/10




Komentarze
Prześlij komentarz