Hrabia Monte Christo
Do dziś mam traumę po Napoleonie. Także francuskie znane postacie nie kojarzą mi się dobrze. Nie poszedłem na ten film od razu w piątek. Poczekałem i trochę żałuję. Ridley Scott powinien pobrać nauki od francuskich twórców jak się robi rozrywkowe kino historyczne bez niepotrzebnego nadęcia i zatrudnienia największych Hollywoodzkich gwiazd. Historia rozpoczyna się na statku, gdzie stacjonuję 22 letni Edmond Dantes.
W trakcie jednego z rejsów w ręce ludzi władczych trafia list od wspomnianego powyżej Bonaparte, który został uznany za zdrajcę i generalnie symbolizował wszystko co najgorsze. Za sprawą tego nasz bohater trafia do więzienia, które bardziej przypomina izolatkę. Możecie się domyślić co planuję zrobić po ucieczce. To taki trochę John Wick, tylko w XIX wieku. W takiej stylistyce ten film działa. Oczywiście nie ma tylu scen walki ale dużo się dzieję. Generalnie podobało mi się jak trzy godzinny metraż, mam jednak kilka zarzutów.
Po pierwsze: zabrakło mi brutalności większej dosadności w scenach walki. Ponadto jakiejś mocnej sceny, która będzie wizytówką tego projektu i po której przejdą mnie dreszcze. Po trzecie zabrakło mi pokazania przemiany jaką przeszedł nasz bohater. Jako młodzian był delikatnym wrażliwcem a po tych przeszło 15 latach stał się zimnym sukinsynem i można się nawet zastanawiać czy on trochę nie był tu czarnym charakterem? W jednej rozmowie, gdy kobiety nazywa to co robi zwykłą zemstą on jej ripostuję, że to sprawiedliwość. Po czym kilka scen później sam używa słowa: ZEMSTA. Pytanie tylko czy jest coś w niej złego? To sprawa dyskusyjna ale z całą pewnością każdy z nas gdyby przeżył to co on łaknąłby krwi. Polecam iść do kina, bo stanowczo za mało się mówi o tym projekcie. Niby 3 godziny a jednak pozostaję uczucie niedokończonej historii.
Ocena: 7/10





Komentarze
Prześlij komentarz