Królestwo Planety Małp
Nie jest fanem serii i dlatego podchodziłem do tej propozycji z rezerwą i obawami. Po seansie mogę powiedzieć, że z lepszymi scenarzystami mógł stać się czymś wyjątkowym a tak pozostaję niewykorzystanym potencjałem. Jesteśmy na etapie historii, gdy małpy rządzą światem i jedynie one mówią ludzkim głosem natomiast ludzie w tym aspekcie są jak zwierzęta.
Noa żyję sobie wśród swoich ludzi a świat jest podzielony na różne społeczności. Tymi najbardziej znienawidzonymi są ludzie i złe małpy dążą do całkowitej destabilizacji rasy ludzkiej. Wskutek zbiegu okoliczności na jego (Noa) lud napadają olbrzymie orangutany (chyba), które nie wiadomo czego chcą ale przy okazji zabijają też ojca naszego głównego bohatera i on rusza z zamiarem zemsty. Po drodze spotyka kumpla zmarłego Cezara (on jest tu wspominany bardzo często),który jest starym i lekko zwariowanym orangutanem. Następnie obaj spotykają kobietę, która okazuję się ważniejsza niż początkowo mogłoby się wydawać. W tej roli Frey'a Allan znana głównie z tego fatalnego serialu "Wiedźmin". W serialu nie porwała i to samo można powiedzieć o filmie. Dla mnie jest nijaka i mało wyrazista, do tego ma jeden wyraz twarzy przez cały film. Co do reszty obsady to nie mam większych zarzutów.
Film trwa 2:25 i jest to dla mnie niezrozumiałe, bo mimo wprowadzenie kilku wątków jakoś część z nich zupełnie mnie nie obchodzi (ten rodziny naszego głównego bohatera).Mnie osobiście interesowała postać Mae (Freya Allan) i jej motywację, bo ewidentnie nie była godna zaufania, a mimo to Noa ślepo jej wierzył. Myślę, że ludziom mimo moich kilku gorzkich słów całościowo się spodoba, bo jest tu z czego czerpać. Nie mówiąc już o strefie wizualnej, która również jest bez zarzutu. Bez wątpienia fani będą zbudowani.
Ocena: 6,5/10




Komentarze
Prześlij komentarz