Dzieci Amelii
Kolejny horror do odhaczenia. Takie myśli sączyły mi się po głowie przed seansem "Dzieci Amelii". Nie miałem zielonego pojęcia co to jest. Obstawiałem, że pewnie kolejny kliszowy horror. Tymczasem dostałem projekt, który stara się wyjść poza sztampę. Co więcej jest tu jakiś pomysł, historia do pewnego momentu budząca niepokój. Oczywiście nie wszystko poszło tu idealnie ale doceniam. Widać, że budżetu zbyt dużego nie mieli, wystarczy spojrzeć na aktorów, którzy są dość drewniani. Kilka scen wygląda amatorsko, ale ja wolę pisać o zaletach tego co zobaczyłem.
Historia skupia się na mężczyźnie, który nie zna swoich korzeni. Za sprawą pewnej aplikacji odnajduję ludzi spokrewnionych z nim. Okazuję się, że ma brata i matkę. Mieszkają na odludziu w malowniczej Portugalii. On zresztą został porwany stamtąd jak był niemowlakiem. My dostajemy na początku scenę, gdy to się dokonuję. Tylko czemu? po co? dlaczego? ono zostaję porwane. Mężczyzna odwiedza w domu brata i matkę. Towarzyszy mu jego partnerka z USA. Ona jest tu naszym głosem rozsądku. To za jej sprawą dowiadujemy się o kulisach porwania i przeszłości naszego bohatera. Na miejscu okazuję się, że ten pobyt nie będzie sielanką.
Dostrzegam w tym projekcie sporo komedii ale też grozy. Nie da się ukryć, że twórcy za sprawą ostatniej sceny jakby zasugerowali nam swoje intencję. Tak jak wspomniałem powyżej aktorstwo może i tu jest drewniane, ale choćby scena tańca pozostanie ze mną na długo. Polecam sprawdzić, bo ja osobiście wolę takie horrory niż kolejną "Piłę" czy "Halloween". Mamy tutaj serce i próbę zrobienia czegoś innowacyjnego.
Ocena: 7/10
.jpg)



Komentarze
Prześlij komentarz