Reżim odc.1-2 (HBO MAX)
Kate Winslet w serialu satyryczno-politycznym. Brzmi to dość zabawnie, bo polityka w dużej mierze zahaczę o satyrę ponieważ charakteryzują ją hipokryzja i zachowania absurdalne. Po tych dwóch odcinkach spodziewałem się czegoś a la "House of Cards" czyli politycznych gierek o władze i trwanie przy niej. Mamy natomiast dziwną fabułę i absurdalne zachowania bohaterów. Rozumiem, że satyra się tym charakteryzuję, ale postać Kate Winslet zachowuję jak jakaś nawiedzona psychopatka. Czytałem, że pierwotny zamysł konwencji był nieco inny. Dopiero po czasie postanowiono pójść w mega absurd.
Póki co mam ambiwalentne odczucia. Niby na ekranie coś się dzieję, ale jakoś nie czekam z wypiekami na kolejny epizod. Do gabinetu pani kanclerz trafia nowych ochroniarz. On ma bogatą przeszłość, wskutek traumy próbował popełnić kilka razy samobójstwo i to brzmi dość przerażająco, ale tutaj jest to traktowane jak żart. Może trochę przesadzam ale ten wątek jakby jest pomijany. On znajduję wspólny język z panią kanclerz i zaczyna wręcz uchodzić za jej prawą rękę. Ona jest charyzmatyczna i mocno ekscentryczna. Ociera się to wręcz o chorobę psychiczną.
Kate Winslet robi co może ale nie wiem czy jest zadowolona z kierunku w jakim to zaczyna zmierzać. Jakby chcieli skopiować konwencję "Wielkiej" z Elle Fanning. Tamten serial jednak był znakomicie napisany i siłą były relację międzyludzkie oraz dialogi. Tutaj póki co tylko Kate Winslet błyszczy. Zostały jeszcze cztery odcinki i nie widzę szansy by one zmieniły mój krytyczny pogląd.
Ocena: 5/10



Komentarze
Prześlij komentarz