Mean Girls

 



 Największa niespodzianka 2024 roku. Nie widziałem zwiastuna. Jedynie plakat a on sugerował, że to będzie głupawa komedia śpiewana. Wiedziałem, że to będzie musical, Co też hamowało mój entuzjazm i oczekiwania. Film się rozpoczyna i minuta po minucie myślę sobie: dobrze się bawię, to się cudownie ogląda. Dawno nie widziałem takiej zabawy obrazem i dźwiękiem. Szereg oryginalnych i ciekawych zabiegów. Montażysta tego filmu to od dziś mój idol. Fantastyczna robota. Prawdziwa montażowa uczta. 




Co do fabuły, to ona jest tu drugorzędna. Mamy Cady dziewczynę, która wraca z Kenii i rozpoczyna naukę w nowej szkole. Początkowo zaprzyjaźnia z czarnoskórym gejem i lesbijką. Te postacie w żadnym stopniu się nie wstydzą swojej orientacji a wręcz się z niej śmieją. Wyśmiewanie poprawności politycznej. Dużo jest śpiewania. Tutaj może jest mój jedyny zarzut. Trochę za dużo. Kilka śpiewów jednak mi się podobało. W nich właśnie była ta zabawa montażem. Nasza bohaterka zostaje zaproszona do stolika najpopularniejszej dziewczyny w szkole. Uchodzi za szpiega dla tej dwójki wyżej wymienionej. Do tego wpada jej w oko chłopak, który był razem z Reginą (najpopularniejsza dziewczyną w szkole). 




Fantastyczny jest tu humor. Nie ma mowy o głupich i przaśnych żartach, Większość trafiona w punkt. Myślę, że gdyby ludzie dowiedzieli się o istnieniu tego filmu to hurtowo by ruszyli do kin. Często się mówi: "przerost formy nad treścią". To jeden z tych projektów, gdzie ten zarzut nie powinien zostać uznany za wadę. Myślę, ze to nie jest produkcja, która przypadnie do gustu takim zamkniętym krytykom filmowym, którzy za dzieło sztuki uznają "Strefę interesu". Ja uwielbiam taką kreatywność i wariactwa na ekranie. Tego szukam w kinie.


Ocena: 8/10

Komentarze

Popularne posty