Kung Fu Panda 4
Nie jestem fanem serii, także nie czekałem na ten film z nie wiadomo jak wielką ekscytacją. Podążamy za naszą wojowniczą pandą Po. Jego mistrz nakazuję mu wybranie jego następcy na stanowisku Smoczego Wojownika. Przychodzi mu to z ogromną trudnością. Przy okazji pojawia się czarny charakter w postaci kameleona, który pragnie zdobyć wszystkie moce nieżyjących już wojowników.
Naszemu pandzie pomaga Zhen czyli lisica. Drobna złodziejka, która ma za sobą przykrą przeszłość i teraźniejszość. Urocza to postać. Na pewni ten duet sprawdza się ale zdecydowanie za mało z nimi przebywamy. Wszystko co tu się dzieję, jest naprawdę przyjemne ale brakuję tu czegoś ekstra. Powiecie: czego się spodziewałem po kolejnym sequelu? Ja zawsze spodziewam się jednego: by twórcy wyciągnęli wnioski ze swoich błędów. Tutaj najzwyczajniej w świecie reżyser nie potrafi widza zaskoczyć, także wyciska emocję z tej historii jak tylko potrafi.
Akcja jest szybka. Nie ma dłużyzn, taka typowa rozrywka pod popcornowego widza. Musieli rzecz jasna rzucić wątek LGBT. Dwóch tatusiów. Kilkukrotnie jest to tu powtarzane. To taka żenada wrzucać takie rzeczy do bajek dla dzieci. Trzeba mieć naprawdę źle pod kopułą. Wracając do całości: ogląda się to nieźle, ale to jest do bólu poprawne i nic więcej. To jeden z tych filmów, który nigdy nie powinien powstać a został zrealizowany dla kasy i dla psychofanów. Co nie zmienia faktu, że dzieciom z całą pewnością się spodoba. Ja już niewiele pamiętam z tego co zobaczyłem.
Ocena: 6/10
.jpg)



Komentarze
Prześlij komentarz