Godzilla i Kong: Nowe imperium








 Kolejny kasowy hicior wszedł właśnie na ekrany kin. Tylko czy kogoś Godzilla jeszcze kręci? Ja szedłem z myślą, że obejrzę papkę pod popcornowego widza i właśnie to się wydarzyło. Było kilka dobrych momentów ale generalnie sporo przynudzania, a najlepszą postacią filmu jest niemy Kong. Natomiast nasi naukowcy i ich pomocnicy to szereg kliszowych wątków i średnio udane żarty. Godzilla i Kong są trzymani w osobnych miejscach by nie mogli ponownie stoczyć pojedynku. To jedna kwestia czasu nim coś im przeskoczy w głowie i ruszą by kogoś zabić.





 Pojawia się tym razem inne zagrożenie, które zmusi nasze dwie bestie by połączyły siły. Sprawą zajmuję się Ilene Andrews i jej adopcyjna córka, która jest lubiana przez Konga. Mało jest tu scen by oboje byli razem na ekranie. Osobiście nie pamiętam nic z tych poprzednich części (mimo, że je widziałem) tak więc trochę nie ogarniam tego świata. Jak wspominałem, gdy w filmie są sekwencję nieme to ogląda się to nieźle. Sami możemy wywnioskować co dani bohaterowie czują i myślą. Natomiast, gdy jakiekolwiek słowa padają to już chcę mi się spać. 





Wiadomo było, że na koniec musi być mega rozpierducha i jak przypuszczałem ona trwa zdecydowanie za długo a pomysł w końcowej fazie tego pojedynku jest mega naciągany. Chodzi tu o zrobienie bohatera ze słabej jednostki, gdy wokół walczą cztery bestię. To jest jeden z najbardziej niepotrzebnych filmów roku. Da się to oglądać ale do dzieła sztuki daleko.





Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty