Dwie minuty do piekła




Mamy w piwnicy zmorę. Występuję ona zarazem fizycznie jak i duchowo. Przetrzymuje ją starszy mężczyzna, który prowadzi pub. My pojawiamy się w momencie, gdy nagrywa kasetę dla następnego mieszkańca lub mieszkanki. Okazuję się, że ta zmora jest w stanie przywoływać zmarłych. To wielka pokusa, bo przecież ludzie tęsknią za swoimi bliskimi, którzy odeszli. Mężczyzna ginie wskutek spalenia. W te chałupę daję się wplątać jego córka. Przyjeżdża tam z przyjaciółką i sama zaczyna przeżywać koszmar, Do tego o istnieniu fizycznego medium wie pewien dziwny mężczyzna, który już nachodził jego ojca by móc porozmawiać ze swoją zmarłą żoną. 




Nasza główna bohaterka nie jest kimś kogo polubicie, widać, że jest łasa na kasę od tego nieznajomego. Pozwala mu na te widzenie z żoną, co doprowadzi do opłakanych konsekwencji. Nie ma tu nic orzeźwiającego czy innowacyjnego. Nie ma momentów do strachu. Widać tu mały budżet choćby za sprawą słabych zdjęć. 





To jeden z tych filmów, który nie zachwyca ale też nie irytuję. Da się to oglądać. Nie jest naznaczone szeregiem głupotek. Co niektórym wielbicielom horroru może nawet się spodobać. Co do aktorów to nie mam większych zarzutów. W rolę tej nowej właścicielki domu z postrachem wciela się znana z "Wiedźmina" serialowego Freya Allen. Spisuję się bez zarzutu. Nie jest to najgorszy horror jaki w życiu widziałem. Do żadnego rankingu nie trafi.  


Ocena: 5/10

Komentarze

Popularne posty