Biedne istoty

 



Emma Stone w swojej życiowej roli. Było "La La Land" a teraz coś może mniej kasowego ale pod czujnym okiem wielkiego reżysera. Yorgos Lanthimos jest odpowiedzialny choćby za znakomitą "Faworytę" (2018). Czy mi się podobało? Ten film ma sporo atutów, bez wątpienia przysłaniają one minusy. 



Historia skupia się na przywróconej do życia przez naukowca kobiecie. W tej roli rewelacyjna Emma Stone. Brak Oscara będzie skandalem. Kobieta skoczyła z mostu będąc w ciąży. Po czym ten naukowiec wszczepił mózg dziecka jej. Ona za sprawą tego początkowo zachowywała się jak przedszkolak. Przez długi czas mieszka razem z naukowcem i jego asystentem. Z czasem zjawia się nadziany mężczyzna ( Mark Ruffalo) i zabiera kobietę w podróż do Lizbony. Ona przechodzi sporą metamorfozę za sprawą tej przygody i odnajduję sens życia. Na koniec poznaję okropności swojego poprzedniego życia. Nie jest to szczególnie głębokie ale nie traktowałbym tego jako zarzut.




Wizualnie film jest cudowny, szereg ciekawych pomysłów, świetna scena tańca z udziałem Emmy Stone i Marka Ruffalo. To chyba mój ulubiony moment. Na ekranie również William Dafoe. On nigdy nie wypada słabo, także odpuszczę sobie zachwyty. Podkreśliłbym również cudowną ścieżkę dźwiękową. Ona budowała klimat i pewnego rodzaju satyryczną konwencję. Bardzo podobnie było w "Faworycie". Jeżeli podobał wam się ten film to "Biedne istoty" również was zachwycą. To takie słodko-gorzkie kino, choć podejrzewam, ze wielu może znudzić taka stylistyka, ale dla Emmy Stone warto!!!




Ocena: 8/10

Komentarze

Popularne posty