Gra w opętanie

 



 Jeden z najbardziej pokręconych filmów jakie widziałem w tym roku. Tym razem muszę wejść w fabułę nieco głębiej. Akcja filmu zaczyna się od ujęcia sprzed domu (lata 70-te). Czwórka młodych zbrodniarzy napada na dom zabijając brutalnie mężczyznę i kobietę. Ci mordercy przypominają członków grupy Charlesa Mansona. Następnie przenosimy się do szkoły dla dziewczyn. Tam obchodzą nas dwie uczennice. Jedna wygląda żywcem jak opętana przez demona, wyalienowana, obiekt drwin. Druga to skryta dziewczynka ale wyglądająca normalnie. Taka postać, której powinniśmy kibicować ze względu na jej niewinność. 



Dodatkowo wprowadzony zostaje wątek jednej z ich nauczycielek, która w trakcie zbliżającego się Bożego Narodzenia pozostanie z oboma dziewczynkami w ośrodku. Nagle do szkoły wbija nasza czwórka szalonych morderców. Terroryzują całą czwórkę i wykorzystają całą trójkę do rytuału mającego na celu wywołanie demona. Warto podkreślić, że w tej grupie jest jedna kobieta. To właśnie ona jest obiektem westchnień każdego z nich. Jednak tylko jeden Jude jest jej partnerem. Gość, która ma fioła na punkcie tego demona. Potem, gdy rytuał się dokonał, nic się nie wydarzyło. Okazuję się, że ta wycofana dziewczynka była demonem od początku a te wydarzenie uwolniło go w niej. Sytuacja, więc się odwraca i tym razem to nasi zbrodniarze są ofiarami. 




Jak my widzowie mamy to interpretować? Czy mamy komukolwiek kibicować? Zakończenie jakby sugerowało nam, że może powinniśmy stanąć po stronie demona i włączyć empatię. Dziwny film. Sam nie wiem co o nim myśleć. 





Ocena: 5/10

Komentarze

Popularne posty