To nie wypanda

 


Za każdym razem, gdy pojawia się nowa animacja od Pixara to mam oczekiwania, że po raz kolejny serducho zabiję i łzy popłyną ze wzruszenia. Takie pozycję jak "Coco", "W głowie się nie mieści" czy niedawne "Co w duszy gra" pozostaną ze mną na zawsze. Niestety "To nie wypanda" nie będzie należało do tego zaszczytnego grona. Pixar jest przewidywalny w tym, że zawsze robi co nieprzewidywalnego. W tym przypadku wyłamano się, bo zrobiono bajkę, której zakończenie można było przewidzieć po 20 minutach. 



Historia prosta, niby poważne wątki ale poprowadzone jak w bajce dla 5 latków. Z całą pewnością grupą docelową tej propozycji są najmłodsi. Oni z całą pewnością będą się świetnie bawić. Mamy tu do czynienia z klasyczną historią o dziewczynce, która jest pod kloszem matki wymagającej od niej doskonałości i nieskazitelności. Nasza bohaterka nie dostaję możliwości popełnienia błędów i życiowej nauczki. Stara się zachować niezależność ale przy tak toksycznej rodzicielce nie jest to proste.



 Pojawia się wątek fantasy w postaci tej pandy. Dziewczyna podobnie jak jej przodkowie ma momenty, w których przejmuję postać pomarańczowego zwierzęcia. Tak naprawdę to już po tych dwudziestu minutach czułem, że nie spodoba mi się ta bajka. To nie zły film. Po prostu jak na Pixara słabiutki i niezadowalający. Nuda nuda. Czekam z niecierpliwieniem na coś lepszego od tej wytwórni.


Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty