Miłość, seks & pandemia
Dziś doszedłem do pewnej refleksji po obejrzeniu najnowszego filmu Boga polskiego kina Patryka Vegi. Ludzie często krytykują go za spłycanie poważnych problemów społecznych, traktowanie kobiet przedmiotowo itd. Mnie najbardziej irytowało w jego filmach niedbalstwo montażowe. W tym filmie również reżyser trzyma poziom. Mam wrażenie, że filmy Vegi to satyra, ironia i pastisz w jednym. On naprawdę wyśmiewa ludzką naturę i uważa, że ludzie są prości i przewidywalni, dlatego nie warto wgłębiać w ich emocję. Być może trochę racjonalizuję te zjawisko ale nie można wykluczyć, że moja teoria jest bliska prawdy. Myślę, że gdyby reżyser przyznał się, że robi sobie jaja z polskiego widza to naprawdę stałbym się jego fanem numer jeden w naszym ukochanym kraju. Obawiam się jednak, że moja naiwność jest zbyt wielka.
Stopień absurdu jaki dostajemy w tym filmie jest porażający i brakuję przymiotników by go opisać. Czytam w co niektórych recenzjach, że aktorzy ratują się i robią co mogą. Tak naprawdę ja nie odnajduję tu ani jednej kreacji, która byłaby warta pochwał. No jakbym na siłę miał szukać, to może aktor raczej anonimowy czyli Sebastian Dela jakoś się broni ale trochę za krótko z nim przebywamy. Fabuła skupia się na losie trójki przyjaciółek, które łączy pragnienie miłości i bliskości. Rzecz jasna Vega robi z nich diablice, które pragną tylko by jakiś facet je zaspokoił. Uważam, ze wątki, które dotyczą tych kobiet same w sobie są ciekawe ale jakby więcej im czasu poświęcić i lepiej je poznać to może dałoby się z tej mąki zrobić chleb. Niestety Vega wszystko upraszcza i spłyca. Dwugodzinna jazda po stereotypach.
Niech dowodem na potwierdzenie moich słów jest wątek feministki, która nie cierpi Arabów i co ta kobieta robi? Oddaję się pierwszemu lepszemu jak głupia nastolatka. W postaci granej przez Annę Muchę również jest potencjał, no ale gdyby tylko jej poświęcono film to naprawdę mogłoby coś z tego być. Tylko, że to jest Vega. On potrafi absolutnie wszystko spieprzyć. Scen seksu jest wiele ale na całe szczęście w większości przypadków trwają one około 10 sekund. Może z dwie są dłuższe ale pod tym względem granica dobrego smaku nie została przekroczona. Rzecz jasna nie ma tu postaci, które polubicie i którym będziecie kibicować. Gdybym był kobietą to naprawdę poczułbym się obrażony tym filmem. Jeżeli macie dystans do filmów Vegi to być może będziecie się śmiać z podobnych scen jakich ja się śmiałem, bo choćby ostatnia scena jest przezabawna.
Ocena: 3/10


Komentarze
Prześlij komentarz