Dziewczyny z Dubaju

 



Dawno nie miałem takiego dysonansu jaki mnie spotkał po obejrzeniu "Dziewczyn z Dubaju". Nie mam pojęcia jak polski widz odbierze to co obejrzał. Ja przeszedłem wobec tego filmu totalnie obojętnie. Na pierwszy rzut oka widać, że film miał duży budżet. Tylko czy to należy uznać za plus? Na szczęście pieniądze nie są wyznacznikiem jakości projektu w kinie. Klimatycznie film przypomina "365" choć moim zdaniem jest znaczenie lepszy. Na szczęście głównym złolem nie jest tu włoski gwałciciel i zboczeniec. 




Mam wrażenie, że w tym filmie czarnym charakterem jest kobieta a może raczej kobiety. Męskiej natury nie oszukasz. Masz kupę hajsu, wysoki status to wolno Ci więcej a kobiety same za mamoną latają. W dużej mierze właśnie o tym jest ten film. Wszyscy krytycy jak jeden mąż powtarzają, że najmocniejszym punktem produkcji są kreację aktorskie. Trudno się nie zgodzić, że Paulina Gałązka jako Emi jest świetna. To samo można powiedzieć o Katarzynie Figurze jako Dorocie. Reszta nie zawodzi ale nikt po za nim nie robi niczego o czym warto pamiętać. Film od samego początku epatuję nagością i tego w sumie można było się spodziewać. Jednym z największych grzechów tego projektu jest to, że za dużo jest tu producentów o wybujałym ego i odnoszę wrażenie, że reżyserka Maria Sadowska miała tu najmniej do powiedzenia. Zresztą oglądałem rozmowę z nią i sama przyznała, że wiele jej pomysłu zostało wyrzuconych do kosza. 




Trzeba przyznać, że film miał świetną promocję. W końcu jeden z najważniejszych producentów został aresztowany. Nie wspomnę o kogo chodzi bo nie wiem czy mogę pisać całe jego nazwisko czy tylko pierwszą literę. Domyślam się, że przesłaniem tego filmu miało być zrozumienie i zmuszenie do empatii widza względem tych biednych dziewczyn, które sprzedają swoje ciało za pieniądze. Jakoś nie przekonuję mnie to ale ok niektórzy mogą świat widzieć inaczej. Ten film nie jest rakiem jak filmy Vegi ale daleki jestem od polecania go komukolwiek.


Ocena: 4/10

Komentarze

Popularne posty