Ostatniej nocy w Soho

 


Z całą pewnością nikt z Was wchodząc na ten wpis nie ma pojęcia o filmie, którym się dziś zajmę. Sam idąc do kina poszedłem w ciemno. Nie widziałem zwiastuna. Jedynie coś słyszałem, że w filmie gra aktorka znana z serialu Netflixa "Gambit królowej". 



Film skupia się na dziewczynie z prowincji, która marzy o karierze projektantki mody. Dziewczyna jest zafascynowana klimatem lat 60-tych. Nagle spełniają się jej marzenia i wyjeżdża do Londynu. Niestety ma ona problemy do zaadoptowania się w nowym środowisku. Nie ukrywam, że podobał mi się pomysł z nią w roli głównej ale niestety z czasem film zaczął zmierzać w kierunku, który działał na jego szkodę. Eloise nie mogąc się odnaleźć w akademiku wynajmuje pokój u starszej samotnej kobiety. Od tego momentu zaczynamy iść w klimaty musicalowe i przez dłuższy czas czekałem na jakąś grozę. Z czasem ona się pojawiła ale jakoś nie podziałała na mnie. Do tego główna bohaterka zachowywała się jak opętana a moim zdaniem nie było ku temu podstaw.



Na pewno wizualnie film jest nakręcony fenomenalnie. Kilka ujęć jest niezwykle kreatywnych. Niestety mam wrażenie, że twórcy za bardzo skupili się na tych aspektach a zapomnieli, że warto by było jakby fabuła miała ręce i nogi. Na plus na pewno kreację aktorskie. Thomasin McKenzie w roli Eliose jest świetna. Reszta również jakoś trzyma poziom. Ponadto seans mi się nie dłużył i nie miałem ochoty wyjść z sali a to już duży atut. Mam jednak ambiwalentne odczucia, bo widziałem tu potencjał na coś znacznie lepszego a wręcz takiego co bym na długo zapamiętał. A tak to pewnie już za tydzień nie będę pamiętał o tym projekcie. Nie powiem jednak by był to zmarnowany czas.


Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty