Szybcy i wściekli 9

 


Już sama liczba zawarta w tytule wygląda dość karykaturalnie. Jakby ktoś sobie robił jaja na YouTubie tworząc jakąś parodię. Niestety tym razem mamy do czynienia z poważnym filmem o dużym budżecie. Dużych nazwisk nie brakuję. Nawet epizodycznie pojawia się tu Helen Mirren czy Kurt Russell. Trochę żałuję, że ich udział jest tu tak mikroskopijny, bo chociaż swoją charyzmą może by wybudzili mnie ze snu kinowego. 




Nie jestem fanem żadnej z części. W sumie nawet nie pamiętam ile z nich widziałem. Generalnie nie kręci mnie Vin Diesel zarówno jako aktor jak i postać w filmie. Może delikatnie spodobała mi się postać kreowana przez Charlize Theron ale jest jej zdecydowanie za mało. Jako czarny charakter ma potencjał by z tych soków jeszcze coś wycisnąć. Musiałaby jednak mieć po stronie dobrej jakiegoś godnego i charyzmatycznego przeciwnika, a mam wrażenie, ze po odejściu Dwayne'a Johnsona trochę kolejka do roli samca alfa się skróciła. 



Jedyne co dobre zrobił ten cykl Szybkich i Wściekłych to, że z przeciętnego aktora Paula Walker zrobił wręcz Boga i ludzie składali mu pokłony po śmierci mimo, że pewnie większość nawet nie widziałem go w żadnym innym filmie. Stał się nawet większy od idealnego Vina Diesela. Dla tych, którzy są choć trochę zainteresowani fabułą to powiem, ze akcja skupia się na relacjach postaci Vina Diesela i jego brata, który przeszedł na ciemną stronę mocy. Myślę, że ten pomysł był niezły, tylko trzeba by w roli tego złego brata obsadzić kogoś wyrazistego a nie tego co obejrzeliśmy. 




Najlepsza z całego filmu jest ostatnia scena. Ona spowodowała, że jak powstanie kolejna część to pójdę na nią, bo jestem ciekaw co było dalej w tym wątku. Tylko, że z całą pewność, gdy poznam odpowiedź to zapewne będę miał ochotę opuścić sale kinową, tak jak dziś. Nie powiem, ze jest to jakiś dramatycznie zły film. Po prostu taki przeciętniak. Do obejrzenia i zapomnienia. Radzę Wam nie oglądać.

Ocena: 4/10

Komentarze

Popularne posty