Obecność 3: Na rozkaz diabła

 


Nie ukrywam, ze z wypiekami na twarzy oczekiwałem na kolejną "Obecność". Z drugiej zaś strony miałem w głowie, że tym razem za kamerą nie stoi James Wan i istnieję duże prawdopodobieństwo, że film okaże się niewypałem. Moje obawy trochę się potwierdziły, bo co prawda cała historia zawarta tu zaintrygowała mnie to z czasem zaczynałem być trochę zdegustowany tym co widzę na ekranie. Od razu Wam mówię: poprzednie części były lepsze. Co więcej powiem, że w mojej opinii ta poprzednia była najlepsza ze wszystkich.



 Historia toczy się wokół opętanego chłopaka, który dokonał okrutnej zbrodni i przez to grozi mu nawet kara śmierci. Do akcji wkracza małżeństwo Warrenów i stara się jednocześnie udowodnić linię obrony chłopaka, z drugiej zaś zwalczyć zło, które się czai. Co do poczucia strachu, to niewiele było takich momentów przy których zamykałbym oczy. Aktorsko z wyjątkiem Very Farmigi i Patricka Wilsona reszta wypada rozczarowująco. Nie powiem by był to zły film ale po prostu mógł a nawet powinien być lepszy. Fani poprzednich części myślę, że przeważającej większości będą zadowoleni, bo to taki typowo horror rozrywkowy, który nie jest fabularnie zbyt angażujący ale ciągle pozostaję ten klimat strachu jaki biję od ekranu. 



Lubię poprzednie "Obecności" ale moim zdaniem jedyną osobom, która powinna mieć prawo robić kolejny sequel jest James Wan. On potrafi z pozoru banalnej i monotematycznej konwencji horroru wyciągnąć coś więcej. Nie będę więcej zdradzał z fabuły i nie będę nikogo zniechęcał do filmu ale pozwólcie, ze pozostanę ze swoim niedosytem.




Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty