Ci którzy życzą mi śmierci




Od lat mam ogromny problem z oceną Angeliny Jolie jako aktorki. Bardziej kojarzy mi się ona z pudelkowymi informacjami na temat jej życia prywatnego niż z działalnością artystyczną. Dziś obejrzałem ją w projekcie, który trudno posądzić o jakąkolwiek większą głębie i przesłania. Kino gangstersko katastroficzne. 




Zdegradowana pracowniczka straży pożarnej wciela się w rolę damskiego bodyguarda w celu uchronienia małoletniego chłopca przed bezwzględnymi mordercami. Już wielokrotnie taką konwencję obejrzeliśmy w kinie, dlatego też nie spodziewajcie, że ten film Was czymkolwiek zaskoczy. Projekt w założeniu miał się opierać się na dużym nazwisku Jolie. Niestety twórcy zapomnieli zbudować dla niej postaci, która będzie wiarygodna. Główna bohaterka jest kobietą po przejściach a wygląda jakby wróciła właśnie z manicure czy z operacji plastycznej. Tak zachowują się ludzie w czasie traumy? Nie zmienia to jednak faktu, ze jest to film do obejrzenia i całkiem przyzwoity sensacyjniak. Może nie ma tu zbyt wielu interesujących postaci ale trzeba przyznać, że przestojów zbyt wielu nie ma. Choć odnoszę wrażenie, że problem pojawia się, gdy postacie coś mówią, bo wtedy można się złapać za głowę. 




Mi osobiście bardzo podobała się scena walki kobiety w ciąży z dwoma mordercami. Zresztą nietrudno nie dostrzec nawiązania do Pulp Fiction w temacie tych dwóch mężczyzn. Tylko że Tarantino umie pisać dialogi a twórcy filmu, o którym dziś piszę nie bardzo. Jeżeli szukacie wyrafinowanego i ambitnego kina to raczej odpuśćcie sobie te pozycję.


Ocena: 5/10






Komentarze

Popularne posty