Witamy na odludziu

 



Przeglądając nowości na HBO GO znalazłem propozycję o jakże banalnym i mało bijącym w oczy tytule: "Witamy na odludzie". Nie spodziewałem się wtedy, że tego samego dnia połknę ten serial i będzie to wyborna uczta. Moje zachwyty zacznę od aktorstwa. Nie można o nikim złego słowa powiedzieć. Każda z postaci jest na swój sposób intrygująca. Każda z nich ma wiele za uszami ale ich niedoskonałość moim zdaniem jest powodem ich wyjątkowości. 



Akcja dzieje się w małym norweskim miasteczku Utmark. Wydawać by się mogło, że w takich miejscach wieje nudą a jedynym problemem mieszkańców jest upierdliwy sąsiad. A tymczasem w Utmark intryga goni intrygę. Pojawia się nawet wątek nielegalnego przemytu. Władza skorumpowana, więc nikt nic nie zrobi. Właśnie ten proceder dotyczy jednej z postaci. Mężczyzna ma romans z mężatką, która ostatecznie decyduję się odejść od męża i przeprowadzić do kochanka. Tyle tylko, że kilkugodzinne schadzki to nie to samo co mieszkanie pod jednym dachem. Kobieta spadnie z deszczu pod rynnę. Do akcji wkroczy jednak mąż kobiety i zrobi się jeszcze większy smród. 




W serialu poznajemy również inne postacie ale jak dla mnie ich wątki nie był tak wciągające jak ten wyżej przytoczony. Smaku całemu projektowi dodają świetne napisane dialogi i ten niepowtarzalny skandynawski klimat. Wszystko się toczy tu w ślimaczym tempie ale zapewniam, ze nie zaśniecie. Na tym serialu będziecie się zarówno śmiali jak i płakali. Tego właśnie oczekuję od dzieła filmowego czy serialu, by wzbudzał emocję. Jeżeli ktoś z czytających jeszcze nie zapoznał się z tą propozycją to zachęcam, bo to pozycja obowiązkowa dla tych, którzy szukają kreatywności i oryginalności artystycznej.




Ocena: 8/10 

Komentarze

Popularne posty