Diabeł wcielony
Filmy Netflixowe mają to do siebie, że jakościowo są na poziomie delikatnie mówiąc lekko dramatycznym. Dlatego widząc zwiastun "Diabła wcielonego" przecierałem oczy ze zdumienia, bo to naprawdę wyglądało frapująco. Wystarczyło spojrzeć na obsadę: Tom Holland, Robert Pattinson. Tylko ile już razy z takim zjawiskiem spotykaliśmy się w światowym kinie? Duże nazwiska nie gwarantują wysokiego poziomu.
Od początku zaznaczam, że jeżeli jesteście wielbicielami kina lekkiego i rozrywkowego to nie zabierajcie się za te pozycję. To film trudny, który pozostanie z Wami na długo i którego dylematy zawładną Wami. W mojej opinii nie postacie są najważniejsze ale ich działania i motywację. Nie można powiedzieć, że jakakolwiek z nich była szczególnie rozbudowana. Ciężko stwierdzić, kto tu jest głównym bohaterem. Na pierwszy plan jednak rzuca się postać Arvina, którego poznajemy od maleńkości po czym po latach poznajemy go jako dorosłego i dojrzałego mężczyznę, który ma jednak problem z rozwiązywaniem zagrożeń za pośrednictwem dialogu. Stawia na czyny i przemoc. O tym też jest "Diabeł wcielony".
Nie można powiedzieć by Arvin był złym człowiekiem i by działał w złej wierzę. Chciał bronić swojej rodziny ale przez swoją aspołeczność trudno było mu podjąć konstruktywną i rzeczową dyskusję. Zdecydowanie większym złem jest tu nowy pastor czy dwójka seryjnych morderców. Przerażająco dobry w roli duchownego jest Robert Pattinson. Wszyscy się zachwycają jego rolami w "Tenet" czy "Lighthouse"ale moim zdaniem to właśnie tu najbardziej zachwyca i jest to jego najlepsza rola w karierze. To samo można powiedzieć o znanym dotychczas zwłaszcza z roli Spidermana Tomie Hollandzie. To jak wcielił się w postać Arvina jest fenomenalne i hipnotyzujące. On jest tą postacią, on nie jest tu Tomem Hollandem udającym. Dawno nie widziałem tak świetnego aktorstwa.
Tak naprawdę im więcej będę Wam zdradzał z fabuły tym bardziej popsuję seans tym co będą zainteresowani. Gdybym miał się o coś przyczepić, to może fakt, że film jest zbyt długi i to nieco odbiera mu tempa ale to takie czepianie się na siłę. Najbardziej żałuję, ze został on pokazany na Netflixie a nie na ekranach kin. Efekt i odbiór byłby na pewno jeszcze lepszy.
Ocena: 8/10





Komentarze
Prześlij komentarz